Teatr powinien szanować publiczność

Rozmowa ze Sławomirą Łozińską, aktorką, przewodniczącą jury XII Festiwalu Komedii „Talia”, dyrektorką teatru „Ateneum” w Warszawie.

Początek Pani kariery aktorskiej związany jest z serialami. Dzisiaj seriale są bardzo popularne, ale te, w których Pani grała, np. „Daleko od szosy”, czy „W labiryncie” były jednymi z pierwszych seriali w polskiej telewizji.

Przede wszystkim „Daleko od szosy” nie było serialem, ale filmem seryjnym, składającym się z siedmiu odcinków, a pomiędzy „Daleko od szosy”, a „W labiryncie” było prawie 20 lat wypełnionych pracą w filmie fabularnym, teatrze telewizji, teatrach i innych jeszcze przedsięwzięciach. „W labiryncie” było rzeczywiście pierwszą polską telenowelą, których obecnie kręci się mnóstwo. W jednym z nich, „Barwy szczęścia” również biorę udział.

Wspólnie z tarnowskim aktorem Marcinem Hycnarem

Marcin Hycnar to jest mój kolega z Teatru Narodowego. Gramy razem w przedstawieniu „Mrok” w reżyserii Artura Tyszkiewicza. Marcin gra w nim główną rolę i gra ją fantastycznie. Imponuje mi jego pracowitość, w ciągu dwóch sezonów w Teatrze Narodowym zagrał cztery główne role. Dopowiem jeszcze, iż jest wiele powodów, żeby ten nasz spektakl w przyszłym roku zaprosić na „Talię”.

Nieoficjalnie wiadomo, że zostanie Pani dyrektorką Teatru „Ateneum”
Dyrektorką tego teatru jestem już od 18 września. Poprosiłam jednak Biuro Kultury Miasta, abym mogła przyjechać do Tarnowa na „Talię, bo to moje wcześniejsze zobowiązanie.

Czy będzie Pani ostrym i wymagającym szefem?
Wymagającym tak, ale nie ostrym

Wracając do Tarnowa i festiwalu „Talia” – czy my, Polacy potrafimy się śmiać, lubimy komedie? Czy pani lubi grać w komediach i farsach?

Uważam, że lubimy się śmiać, co prawda bardzo często biesiadnie. Jest to takie masowe, ludyczne, mało wyrafinowane poczucie humoru. Taki styl propagują niestety media publiczne. Natomiast jeśli chodzi o teatr, o granie komedii – nie jestem do końca przekonana, czy potrafimy to grać, czy potrafimy to reżyserować. Czy aktor komediowy jest wyłącznie aktorem komediowym, jak to bywało w przeszłości? Dzisiaj już raczej nie. Aktor może grać komedię na scenie, zupełnie inną rolę w serialu, czy filmie fabularnym. Bardzo często jest tak, że teatr ściśle komediowy chce grać coś poważniejszego, bo jeśli aktorzy grają wyłącznie komedie, stają się one w krótkim czasie do siebie bardzo podobne, z kolei teatry o bardzo poważnym repertuarze wprowadzają do niego również komedie, czy farsy.

Na czym polega fenomen angielskich fars, czy komedii, które znajdują się w repertuarze teatrów w całej Polsce?
Angielskie komedie przede wszystkim bardzo lubi publiczność. Nie wiem natomiast, czy potrafimy je dobrze grać. Widziałam kilka różnych przedstawień „Mayday” i mogę powiedzieć, że mnie to nie bawi. Uważam, że teatr jest po coś innego, zdaję sobie jednak sprawę, że teatr musi walczyć o widza, do teatru przychodzi nie tylko wyrobiona publiczność, ale i taka, która przychodzi do teatru po raz pierwszy. Może jeśli przyjdzie na „Mayday”, z czasem przyjdzie również na Dostojewskiego. Jeśli natomiast rozpocznie swój kontakt z teatrem od Dostojewskiego, czy dramatu romantycznego, to więcej się w teatrze nie pojawi. Trzeba jednak również publiczność szanować, tymczasem zdarza mi się oglądać w teatrze „popisy”, które łamią tę zasadę.
06.10.2008
Twój komentarz:
Ankieta
Moje tegoroczne wakacje spędzę:
| | | |