Front Jedności Narodu już dawno przestał istnieć

z
Grzegorzem Światłowskim, Przewodniczącym Rady Miejskiej w Tarnowie rozmawiał Piotr Filip
Od wyborów samorządowych nie minęło jeszcze co prawda 100 dni, który to okres uznaje się za pierwszy moment na podsumowania, ale upłynęło na tyle dużo czasu, że można zapytać czy emocje wyborcze już opadły?
Sądzę, że tak. Emocje związane z wyborami mamy za sobą, pracujemy normalnie. Pamiętajmy jednak, że bieżącej pracy także towarzyszą pewne emocje. Dotyczy to każdej sesji, każdej poważnej debaty. To zrozumiałe i nie należy tego uważać za wadę samorządu. Może tylko należałoby inaczej rozłożyć akcenty. Podczas sesji Rady Miejskiej winniśmy podejmować uchwały i finalizować sprawy, które zostały już dokładnie omówione na posiedzeniach komisji, gdzie jest czas na merytoryczną dyskusję.
A to podobno dlatego, że obradom sesji towarzyszą kamery, a nic tak nie poprawia samopoczucia polityków i samorządowców jak obejrzenie się w telewizji. Może należałoby zrezygnować z transmisji telewizyjnych, a wówczas i praca na sesjach wyglądałaby inaczej?
Nie wiem, czy to dobrze, że sesje są transmitowane. Można mieć na ten temat różne zdania. Na pewno jest to jakiś element demokracji, gdy wyborcy mogą śledzić dyskusje i decyzje radnych. Jeśli niektórzy członkowie Rady uważają, że to sposób, by stać się gwiazdą telewizji, to jest to ich decyzja. Tarnowianie widzą to i oceniają. Z opinii, które do mnie docierają wynika, że wielu z nich nie podziela przekonania, iż jeśli ktoś więcej mówi, to ma od razu więcej racji.
Emocje towarzyszyły również wyborowi Pana zastępców i przewodniczących komisji. Klub Radnych Prawa i Sprawiedliwości chciał innych rozstrzygnięć personalnych. Czy i ta sprawa może już zostać uznana za zakończoną?
Rozpocznę od tego, że wewnętrzne rozstrzygnięcia i decyzje w Klubie PiS są sprawą PiS, nie moją. Z mojego punktu widzenia wygląda to w ten sposób, że Prawo i Sprawiedliwość ma swojego przedstawiciela w prezydium Rady. Nie jest natomiast rozstrzygnięty spór o obsadę funkcji przewodniczącego Komisji Rewizyjnej. Po raz kolejny radni Prawa i Sprawiedliwości złożyli wniosek w tej sprawie i punkt dotyczący tej sprawy znajdzie się w porządku obrad lutowej sesji. Decyzje podejmować będą wszyscy radni.
Po raz pierwszy chyba zdarzyło się w Tarnowie tak, że po kilkudziesięciu dniach od wyborów jeden z radnych złożył mandat. Czy przedstawił Panu uzasadnienie tej decyzji?
31 grudnia ubiegłego roku Jan Radoń poinformował mnie, że zrzeka się mandatu radnego. Trudno to komentować, osobiście tej decyzji nie rozumiem. Mogę jedynie powiedzieć tyle, że był on aktywnym radnym, pracował w komisjach. Nic nie wskazywało na to, że chce odejść z Rady.
Jest pan radnym druga kadencję. Czy można pokusić się o wskazanie różnic pomiędzy Radą z lat 2006 – 2010, a obecną?
To trudne pytanie, bo zmieniła się moja perspektywa patrzenie na prace Rady. W poprzedniej kadencji zajmowałem się wąskim wycinkiem pracy samorządu, wynikającym z przynależności do określonych komisji. Teraz, jako przewodniczący Rady, spoglądam na nią jako na pewną całość. Na pewno trudno już dzisiaj powiedzieć, jak będzie układała się praca przez całe cztery lata. Widać natomiast, że jedni z radnych są bardziej aktywni, inni mniej. Sądzę, że będziemy pracować spokojnie, bez nadmiaru polityki. Słyszę dzisiaj czasami, że obecne sesje są nudne w porównaniu z tym co działo się na Sali Lustrzanej kilkanaście lat temu. Nie uważam, że to uwaga krytyczna, raczej dowód na to, że pracujemy normalniej. Jeszcze raz powtórzę – chciałbym, aby jak najwięcej pracy odbywało się na posiedzeniach komisji. Rozumiem, że w niektórych sprawach debaty muszą być długie i gorące, ale w wielu kwestiach można spokojnie wypracować stanowisko bez przesadnych emocji.
Najważniejszą chyba uchwałą podjętą do tej pory był budżet Tarnowa na rok 2011?
Z samej uchwały jeszcze niewiele wynika, to tylko narzędzie. Sądzę, że czas realizacji wielkich inwestycji w mieście dobiega końca, podobnie jak czas dopływu dużych funduszy unijnych. Z tymi faktami trzeba się liczyć. Należy przede wszystkim rozsądnie gospodarować środkami, które mamy do dyspozycji. Myślę, że Tarnów wykorzystał swoją szansę wynikającą z wejścia do Unii Europejskiej. Mieszkańcy to chyba również dostrzegają.
Na koniec chciałbym jeszcze zapytać, czy może Pan obiecać, że w tarnowskim samorządzie w najbliższych latach będzie mało polityki, a sporo merytorycznej pracy, zgodnie z hasłem Platformy Obywatelskiej, której jest pan członkiem?
Słowo polityka ma wiele znaczeń. Można powiedzieć, że zawsze realizujemy jakąś politykę. Kiedy decydujemy, które inwestycje zrealizujemy najpierw, kiedy przekonujemy mieszkańców do swoich racji, kiedy realizujemy własne cele – to wszystko można nazwać polityką. Nie wszystkim podobają się spory i różnice zdań w samorządzie, ale przecież radni są podzieleni, bo społeczeństwo jest podzielone. Front Jedności Narodu już dawno przestał istnieć i chyba nie ma powodu za nim tęsknić.
Dziękuję za rozmowę.
20.02.2011