Pan Sułek czuje się dobrze.

Pan w Tarnowie po raz kolejny?
Właśnie chyba nie, choć wszyscy mi mówią, że już w Tarnowie byłem. Ale nie pamiętam ani kiedy, ani z jakim spektaklem. I chyba nie przy okazji „Talii”, bo teraz tak się czuję jakbym się pierwszy raz spotkał z tym festiwalem. Ale nie jestem pewny, to chyba już niedyspozycja głowy.
A gdy teraz padła propozycja przyjazdy na „Talię”, wiedział pan „czym to się je” i co to w ogóle jest?
Oczywiście. „Talia” jest już wśród aktorów kojarzona i jest w porządku. Co wcale nie jest takie oczywiste wśród natłoku różnych imprez w tym kraju. Właśnie przejrzałem program, żeby sprawdzić, kto z moich kolegów tu przyjedzie i z czym przyjedzie.
Wszystko co Pan wypatrzył w programie wpisuje się Pana zdaniem w festiwal komedii? Bo czasami co do wyboru spektakli rodzą się kontrowersje.
A to ciekawe, co do których. Te z programu mam wrażenie, że tak, nawet na pewno. To wszystko są zabawne i bardzo dobre sztuki, a zapewniam, że jest jeszcze parę innych, z których można było skorzystać.
Mamy nadzieję, że „Talia” będzie miała w przyszłości ciąg dalszy...
No tak. Tylko czy to jeszcze będzie grane? Ale wiem przecież, że nie da się zobaczyć wszystkiego.
Czy po tylu latach, nie jest Pan znużony rolą pana Sułka?
Nie, nie jestem znużony, bo to jest coś, czego wciąż chce publiczność. A jeśli publiczność tego chce, do przynosi to nieustającą satysfakcję
To jest spektakl...
Nie, ja bym tego nie nazywał spektaklem. My właściwie demonstrujemy na scenie naszą pracę sprzed lat. Odbywa się to dokładnie tak, jak w czasie nagrania w radiowym studiu. Stoliki, kartki z tekstami, mikrofony – takie radio do oglądania. I o to chodzi. I bazujemy na wybranych tekstach Jacka Janczarskiego, które kiedyś tam sobie napisał.
Sporo osób podchodzi to tego, nazwijmy to jednak umownie – spektaklu, z sentymentem, bo to jest jednak swoisty powrót do przeszłości. A jak odbiera je młodzież, nie obciążona wspomnieniami radiowej „Trójki”?
Bardzo dobrze. Okazuje się, że dla nich sytuacja jest tak samo absurdalna i tak samo śmieszna. Jacek napisał po prostu uniwersalny tekst.
Jak długo gracie to państwo na scenie?
To zaproponował dyrektor Teatru Polskiego Radia Janusz Kukuła i jak się postaram, to sobie przypomnę kiedy. Mieliśmy to wystawić pierwszy raz na festiwalu „Dwa Teatry” w Sopocie. Wiem już – to było trzy lata temu. W Sopocie zresztą zdarzyło się coś nieprawdopodobnego. Kiedy przed spektaklem wyjrzałem przez okno, zobaczyłem ogromny tłum ludzi. Wyglądało to tak jak kolejka do sklepu, do którego „rzucono” coś szalenie atrakcyjnego. Pytam więc, o co chodzi z tymi ludźmi, a tu mi mówią, że to są ci, którzy nie kupili biletów na nasz występ.
Między radiowymi nagraniami, a występami na scenie było parę lat przerwy.
Właściwie to nie było. „Trójka”, nadawała „Powtórkę z rozrywki” a w niej i pana Sułka. Ja w samochodzie radio mam nastawione na „Trójkę”, a że dużo jeżdżę...Potem była jakaś przerwa spowodowana tymi całymi zawirowaniami polityczno-personalnymi. Ale teraz znowu wszystko wróciło. W międzyczasie, po śmierci Jacka pojawił się pomysł, aby ktoś inny kontynuował ten cykl, ale przecież wiadomo było, że to nie ma sensu. Jacek, ze swoim specyficznym poczuciem humoru był nie do podrobienia.
A jak dzisiaj czuje się pan Sułek – niepoprawny bęcwał?
Ma już ponad siedemdziesiąt lat. Ale ciągle bardzo dobrze.
12.10.2010
Twój komentarz:
Ankieta
Moje tegoroczne wakacje spędzę:
| | | |