Ciekaw jestem oceny mieszkańców

Z Grzegorzem Koziołem, Wójtem Gminy Tarnów rozmawiał Piotr Filip
Rozmawiamy podczas dożynek gminnych, które w tym roku odbywają się w Zgłobicach. To kolejna duża impreza organizowana przez gminny samorząd. Świadczy o tym choćby liczba uczestników. Należą się zapewne podziękowania organizatorom?
Podziękowania należą się przede wszystkim rolnikom za ich ciężką pracę. Zwłaszcza w bieżącym roku, gdy dotknęła nas powódź. To nie jest impreza dla władz gminy, ale dla mieszkańców. Organizujemy ją co roku wspólnie z mieszkańcami. W tym roku mieszkańcy Zgłobic, klub sportowy, Rada Sołecka i strażacy - nie tylko ze Zgłobic, ale z terenu całej gminy zrobili wszystko, by dożynki mogły się odbyć, pracownicy urzędu gminy zajęli się stroną organizacyjną, natomiast sponsorzy wsparli nas finansowo, by zbudować interesujący program rozrywkowy.
Bez sponsorów nie byłoby zapewne koncertu Maryli Rodowicz?
Na pewno nie moglibyśmy sobie pozwolić, by w sytuacji powodzi, gdy wypłacamy zasiłki poszkodowanym i odbudowujemy zniszczone drogi finansować koncert z publicznych pieniędzy. Założyliśmy, że z budżetu gminy sfinansujemy obrzędy dożynkowe, natomiast koncert koncert odbędzie się, jeśli uzyskamy pieniądze od sponsorów. Okazało się to możliwe, za co bardzo sponsorom dziękuję. Na liście sponsorów znalazło się w sumie prawie 80 osób i firm, głównymi byli „Granimex” Tomasza Smosny z Koszyc Małych i „Wes-Bud” Wiesława Frysa z Nowodworza.
Jeśli poruszył Pan temat powodzi chcę zapytać na ile jej skutki udało się już zlikwidować i czy samorząd potrzebuje jeszcze na ten cel dodatkowych funduszy?
Muszę w tym miejscu podziękować urzędnikom Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz wojewody. Po dokonaniu wyceny szkód bardzo szybko została ona zweryfikowana i do budżetu gminy wpłynęły pieniądze na pomoc. Wszystkich kosztów z pieniędzy rządowych nie pokryjemy, natomiast wspólnymi siłami – budżetu państwa i budżetu gminy – już udrożniliśmy drogi i usunęliśmy najbardziej dotkliwe szkody. W sytuacji zagrożenia okazało się, że przyjęliśmy dobrą strategię inwestycyjną. Realizujemy może mniej inwestycji drogowych, ale zgodnie ze wszystkimi zasadami sztuki budowlanej. Nie łatamy dziur nakładkami, które zostaną zniszczone podczas następnej ulewy, ale wykonujemy korytowanie, odwodnienie, kolektory, budujemy krawężniki. W efekcie żadna z dróg zbudowanych w ubiegłym roku nie uległa zniszczeniu, przeciwnie dzięki kolektorom udało się uniknąć większych zniszczeń w sąsiedztwie tych dróg. Tak było np. w Woli Rzędzińskiej.
Czy powódź wpłynęła na realizacje tegorocznego programu inwestycyjnego, czy udaje się go realizować mimo kłopotów?
W przypadku naszej gminy sytuacja jest specyficzna. Oczywiście, że powódź zmusiła nas do weryfikacji pewnych projektów, ale zrezygnowaliśmy wyłącznie z rozpoczęcia nowych zadań. Pieniądze przeznaczone na ten cel przeznaczone zostały na likwidację skutków powodzi. Wszystkie natomiast zaplanowane wcześniej, czy kontynuowane przedsięwzięcia są realizowane.
Zbliżają się wybory samorządowe – będzie pan ubiegał się o reelekcję?
Tak. Otwarcie mówię, że chcę kandydować, nie kryguję się w tej kwestii, nie opowiadam, że wciąż się zastanawiam, albo, że rodzina mnie zniechęca. Już cztery lata temu zakładałem, że - podejmując obowiązki wójta - na końcu kadencji poddam się weryfikacji wyborców. Ciekawy jestem, jak mieszkańcy ocenią minione cztery lata, czy udało się ich przekonać do nowego wizerunku gminy, bo taki nowy wizerunek w moim przekonaniu został wypracowany. Odeszliśmy od polityki w samorządzie, nie ma klubów radnych, spora liczba decyzji podejmowana jest znaczną większością głosów. Mamy również do czynienia z nową jakością inwestycyjną. To efekt skutecznego pozyskiwania funduszy zewnętrznych . Gmina Tarnów stała się też w ciągu ostatnich lat rozpoznawalna. Nie jesteśmy już myleni z miastem.
Jeśli Pan chce poddać się weryfikacji ze strony mieszkańców, to oznacza, że ocenia Pan dobrze swoja pracę i całą kończąca się kadencję?
Zdaję sobie sprawę, że moją pracę można oceniać różnie, natomiast z mojego punktu widzenia nie mam sobie wiele do zarzucenia. Gdyby miał jeszcze raz przeżyć minione cztery lata, podejmowałbym w większości takie same decyzje.
Będzie Pan kandydatem ponadpartyjnym?
Zabiegam o poparcie ze strony partii politycznych, tak samo jak zabiegam o poparcie wielu stowarzyszeń, czy organizacji pozarządowych. Przed czterema laty miałem poparcie Prawa i Sprawiedliwości oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego. Poparcie partii politycznych jest ważne, ale dobrze wiemy, że na poziomie gminnego samorządu to, co dzieje się w wielkiej polityce często ma znaczenie drugorzędne. Liczy się przede wszystkim to, czy ktoś jest dobrym gospodarzem czy też nie.
Czy jacyś potencjalni kontrkandydaci już się ujawnili?
Na ten temat będziemy rozmawiać gdy zarejestrowane zostaną poszczególne komitety wyborcze. Na obecnym etapie nie ma sensu komentować plotek.
19.08.2010