Życia mała garść

 O tym, że Tomasz Wiśniewski śpiewać potrafi, wiadomo było od dawna. Choćby od czasu brawurowego wykonania „Tarzana” w spektaklu „Disco Solski”. O tym, że Tomasz Wiśniewski potrafi śpiewać jak Krawczyk, wiadomo jest od teraz czyli od premiery przedstawienia „Być jak Krawczyk”. Przedstawienia prostego i ciepłego, z cichym bohaterem drugiego planu, Piotrem Niedojadło. Ten ostatni okazuje się człowiekiem wielu talentów.

 

To jest proste przedstawienie, taki trochę montaż słowno-muzyczny. Na scenie Tomasz Wiśniewski vel Krzysztof Krawczyk i  piętnaście piosenek artysty przeplatanych monologami o życiu i jego punktach zwrotnych. To nie jest biografia, choć chronologia zdarzeń jest zachowana. To raczej opowieść o jasnych i ciemnych stronach życia, o trudnych wyborach, o wzlotach i upadkach, o karierze i miłościach. Chwilami zabawna, chwilami sentymentalna, chwilami gorzka. Nie ma tu spektakularnych scen i olśniewających efektów. Jest siedem odsłon – zasłon, które symbolicznie opadają w miarę upływu czasu, by na końcu odsłonić to, co niewiadome, granicę, którą każdy kiedyś przekroczyć musi i za którą nie wiadomo co jest. Przekroczyć jak Krawczyk. I jest cichy bohater przedstawienia. No, może nie do końca taki cichy. Piotr Niedojadło, człowiek-orkiestra, autor aranżacji muzycznych, akompaniator, choć w tym przypadku to najmniej adekwatne określenie. Tu jest też aktorem o wyjątkowym talencie komicznym, który mówi co prawda mało, ale robi dużo, nadając przedstawieniu lekkości i uśmiechu.

„Być jak Krawczyk” to spektakl, który warto zobaczyć w weekendowy wieczór. Choćby po to, by znowu usłyszeć ponadczasowe przecież piosenki artysty. Artysty wielkiego, który tak jak wszyscy mierzył się z życiem.

 

Spektakl powstał na podstawie książki „Życie jak wino” autorstwa Krzysztofa Krawczyka i Andrzeja Kosmali.
Scenariusz i reżyseria: Łukasz Fijał

 

 

 

19.10.2026
Twój komentarz:
Ankieta
Moje tegoroczne wakacje spędzę:
| | | |