Na zalesionym gęsto szczycie wzgórza, na północ od centrum Bydlina, znajdują się ruiny niewielkiego zamku obronnego. Strażnicę miał zbudować sam król Kazimierz Wielki dla swojego nieślubnego syna - tak mówi legenda. Historycy jednak zaprzeczają - budowlę wzniesiono pod koniec XIV wieku, a swój żywot zakończyła w wieku XVIII.
Na szczycie zalesionego wzgórza, na północ od centrum Bydlina na Szlaku Orlich Gniazd, znajdują się ruiny niewielkiego zamku obronnego, budowli, która na przestrzeni wieków przechodziła burzliwe dzieje. Zamek wzniesiony został prawdopodobnie w XIV wieku przez rycerza Niemierzę herbu Strzała lub jego ojca Pełkę jako strażnica w ramach umacniania granic ze Śląskiem. Składał się z wieży, budynku mieszkalnego i przylegającego do nich dziedzińca. Budynek typu wieżowego wzniesiono na planie prostokąta o wymiarach 11 na 24 metry. Jego mury, grubości dochodzącej do 2,3 metra, wspierały narożne przypory – konstrukcja prosta, lecz godna zaufania. Wnętrza wykończono w drewnie i glinie, a światło wpadało do środka przez ostrołukowe okna i wąskie szczeliny strzelnicze. Od strony skarpy prawdopodobnie znajdowały się dodatkowe otwory obronne oraz wykusz ustępowy. W drugiej fazie budowy, zapewne jeszcze w XIV wieku, od południa dobudowano mur obwodowy z wieżą bramną, dzięki czemu powstał niewielki dziedziniec. Całość otaczała wykuta w skale fosa oraz kamienno-ziemny wał, a od północy naturalną ochronę stanowiła stroma skarpa i podmokłe tereny. Nie była to może potężna twierdza królewska, ale stanowiła solidny punkt obrony – wystarczająco silny, by odstraszyć napastnika i wystarczająco kameralny, by czuć się w nim jak w domu.
Między rokiem 1398 a 1400, swoje prawa do warowni zgłaszali Klemens Łowczyc i jego stryj Zbigniew z Łapanowa, tytularny biskup laodycejski. W drugiej połowie XV wieku zamek przeszedł w ręce rodu Szczepanowskich, potem Brzezickich, aż w końcu trafił do Bonarów, którzy postanowili nadać mu nowe, pobożne oblicze, zamieniając w kościół. W 1546 roku Zofia Bonar przekazała wieś w wianie swojemu mężowi, Janowi Firlejowi herbu Lewart – posłowi królewskiemu i luteraninowi. Ten przemienił katolicką świątynię w zbór protestancki. W 1594 roku jego syn, Mikołaj Firlej, oddał świątynię katolikom. W ślad za tym zniknął mur obwodowy z wieżą bramną, zamurowano część okien, wybito nowe. Od tej pory dawny zamek nosił nazwę kościoła Świętego Krzyża. W 1655 roku kościół zniszczyli Szwedzi. Oddziały generała Burcharda von den Lühnena ograbiły go, spaliły i pozostawiły po sobie tylko dym i zgliszcza.
W latach 30. XVIII wieku jego odbudowy podjęli się jeszcze Męcińscy, ale kolejne napady rabunkowe i pożary sprawiły, że pod koniec stulecia kościół został definitywnie opuszczony i systematycznie popadał w ruinę. Jego mury trwały samotnie na wzgórzu do 1989 roku. Wtedy to archeolodzy odkryli fundamenty dawnej wieży bramnej, kryptę z dwiema mogiłami, a także drobne pamiątki z przeszłości: denar Ludwika Węgierskiego, solid Zygmunta III Wazy oraz liczne fragmenty ceramiki i kafli piecowych. W 2012 roku mur częściowo odbudowano, kamień wzmocniono, uzupełniono spoiny i oczyszczono teren z niepotrzebnej roślinności. Odnowiono też schody prowadzące na wzgórze i dzisiaj każdy może bezpiecznie wejść i spojrzeć z bliska na zamek, który – choć mocno doświadczony przez los – wciąż potrafi dumnie prezentować swoje blizny.